Untitled Document
Percy Shelley
Za życia uchodził za uosobienie zepsucia i ślepego buntu. Po śmierci doceniono to, iż buntował się w imieniu milionów bliźnich, dla których urok tego świata byt niedostępny.
Na opinię nieobliczalnego degenerata pracował niezwykle pilnie. Kiedy ziemiańska rodzina z hrabstwa Sussex wysłała go na studia do renomowanej uczelni w Eton, zaczął pisać romanse - wprawdzie bezwartościowe, ale za to pełne absurdalnych i zwyrodniałych pomysłów. Z Oksfordu relegowano go za opublikowanie pam-fletu głoszącego pochwałę ateizmu. Kiedy zamieszkał w Londynie, zapałał namiętnością do niespełna 17-letniej córki byłego właściciela kawiarni. Wywiózł ją do Edynburga i poślubił w sposób potajemny i nie całkiem legalny. Jednocześnie rzucił się w wir działalności na rzecz wyzwolenia Irlandii i propagowania wegetarianizmu. Kiedy nie powiodła się akcja rozrzucania z balonów broszury wymierzonej w brytyjski system polityczny, zajął się budową falochronów na wybrzeżu Walii. W końcu, po licznych perypetiach, w roku 1818 opuścił Anglię. Jak się okazało - na zawsze.
Znacznie więcej spokoju i stabilizacji życiowej znalazł we Włoszech, pozostając w związku z Mary Wollstonecraft Godwin, pisarką, która przeszła do historii kultury popularnej jako twórca postaci Frankensteina. Zacieśnił tam przyjaźń z Johnem Keatsem (nim zabrała go przedwczesna śmierć),
George'em Gordonem Byronem i wieloma innymi utalentowanymi artystycznie emigrantami. Tu też dojrzał jego światopogląd artystyczny. W Anglii Shelley był głównie buntownikiem, który sprzeciwiał się wszelkim autorytetom, z boskim na czele. W Italii rozwinęła się inna strona jego talentu. Ujawniła się rzadka umiejętność ujmowania opisów natury w strofy opromienione światłem i pogodą. Taka jest Oda do wiatru zachodniego, takie tony brzmią w poemacie Mimoza, który głosi nieśmiertelność piękna świata, oglądanego oczami śmiertelnych. Symbolem radości życia, jaka przebija z jego wierszy, stał się uwieczniony w nich skowronek, z którym poeta stawał w zawody w opiewaniu uroków życia.
Również bunt Shelleya mocno wysubtelniał pod włoskim niebem. Nabrał cech uniwersalnych. Jego poemat Prometeusz rozpętany to opowieść o mitycznym herosie, przykutym przez Zeusa do skały za kradzież ognia bogom i podarowanie go ludziom. Jego Prometeusz w imię wolności zrzuca okowy. Po tym doniosłym i symbolicznym akcie na świecie nastaje era powszechnej wolności. Miały jej strzec zastępy "czystych duchów". Wprawdzie Shelley, zwolennik ateizmu, nie precyzował, z jakich zaświatów pochodziłyby te duchy, ale w poezji nie musiał się ze swych wizji zbyt ściśle rozliczać.
Wytęsknionych czasów powszechnego braterstwa ludzi Shelley jednak nie doczekał. Życie zakończył w okolicznościach tragicznych i niejasnych. W lipcowy poranek 1822 roku wybrał się ze swoim przyjacielem Edwardem Williamsem na wyprawę żaglówką w miejscowości Liyorno. Z tej eskapady już nie wrócili. W kilka dni później ciała obu mężczyzn woda wyrzuciła na brzeg. Zwłoki spalono w obecności najbliższych przyjaciół. Jeden z nich wyrwał z objętych płomieniami zwłok serce poety. Uważał, że zasługuje na lepszy los niż oddanie go na pastwę ognia. Pochowano je w osobnej urnie.
|
 |